Hakura Nishiki wdzięczna roślina

Hakura Nishiki – popularna „wierzba japońska”, która swoim wyglądem zachwyca, a jednocześnie jest bardzo prostą oraz wdzięczną rośliną, naprawdę niewiele potrzebującą do życia. Planując swój ogródek, właśnie na takich roślinach mi najbardziej zależało. Spodobała mi się w formie drzewka szczepionego na pniu, ale równie pięknie wygląda jako krzew.

Hakura Nishiki wiele radości za niewiele

Hakurę kupiliśmy jeszcze przed „urządzeniem” ogródka. Posadziliśmy ją w formie niewielkiego krzewu, który kosztował dosłownie grosze, bo ok. 6 zł. Byłam ty faktem mile zaskoczona. Tym bardziej, że spodziewałam się, że tak pięknie prezentująca się roślina musi swoje kosztować. Szczerze mówiąc, po posadzeniu Hakury nie liczyłam na jej szybki rozrost. Zrobiliśmy to raczej na próbę. Jak się przyjmie to fajnie, a jak nie to trudno. Majątku nie kosztowało. Tymczasem nasza Hakura Nishiki kończy rok i ma się naprawdę dobrze. W przeciwieństwie zresztą do kilku innych tegorocznych roślin.

Pielęgnacja nie jest absorbująca

Przeczytałam wiele artykułów, mówiących o tym w jaki sposób pielęgnować tę roślinę. Najważniejsze sprowadzało się do jednego – dużo wody. To naprawdę smok jeśli chodzi o picie wody. Hakura Nishiki posadzona blisko innych roślin, będzie spijać całą wodę dookoła. Dlatego nie bójmy się jej podlewać. Jeśli chodzi o ziemię, to nie wymaga wyjątkowych gleb, ale bardzo ważne jest jej regularne nawożenie. Najlepiej sprawdzi się kompost albo możemy użyć po prostu gotowej mieszanki nawozowej. Jest to roślina odporna na mróz i nie musimy jej osłaniać na zimę. Czasami tylko dobrze jest osłonić młode egzemplarze w miejscu szczepienia.

Na wiosnę przycięłam ją odważnie w efekcie czego zaczęła nam się rozrastać wszerz, pięknie się zagęszczając.

Hakura Nishiki szczepiona do kompletu

W maju podjęliśmy również decyzję o zakupie Hakury w formie drzewka szczepionego na pniu. Stwierdziliśmy, że skoro tak dobrze przyjął się krzew, to z drzewkiem też nie powinno być problemu. Odpukać, wszystko na razie idzie dobrze, ale lepiej nie chwalić dnia… Tym bardziej, że kilka tygodni temu zauważyliśmy „przędziorka” i musieliśmy zasięgnąć porady eksperta w sklepie ogrodniczym, co w takim przypadku najlepiej zrobić. Kupiliśmy specyfik i zobaczymy czy nasza Hakura wyzdrowieje. Wstępnie wygląda, że się poprawia.

Chciałabym, aby moje drzewko wyglądało pięknie, dlatego w maju je również przycięłam. W przyszłości chciałabym uformować z niej kulę albo przynajmniej jakiś ładnie wyglądający kształt. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce, ponieważ nigdy nie przycinaliśmy drzewek i tak naprawdę wszystkiego dopiero się uczymy.