Domowa pizza neapolitańska

Domowa pizza neapolitańska brzmi trochę śmieszno, bo nawet jeśli przygotujemy fajne ciasto, dobierzemy włoskie składniki, to jak uzyskać pożądany efekt mając zwykły piekarnik? Specem od pizzy w naszym domu jest mężuś. Świetne ciasto potrafi zrobić obudzony w środku nocy. I to on bardziej szukał sposobu, jak się przybliżyć smakiem do tej neapolitańskiej. Po ostatnich próbach stwierdzam, że całkiem nieźle mu to wychodzi.

Domowa pizza neapolitańska, włoskie składniki

Zanim jednak kwestia piekarnika, to trzeba sobie powiedzieć kilka słów na temat samych składników. Nie oszukujmy się. Bez bawolej mozzarelli z regionu Kampania, bez aromatycznych włoskich pomidorów, to nawet i piec do pizzy nie pomoże. Długi czas byliśmy zwolennikami pizzy, znanej nam z naszych podróży do północnych i środkowych Włoch. Wszystko zmieniło się po bożonarodzeniowej wizycie w Neapolu. Mężuś twardo zawsze obstawał, że ciasto nie może się uginać, że musi być bardziej sztywne oraz nieco chrupkie. Tymczasem po grudniowym wypadzie zakochał się w pizzy neapolitańskiej.

W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że na pizzy musi być tona szynki, pieczarek, kurczaka, oliwek, kukurydzy itd. Aha no i ananas, dużo ananasa. Tymczasem prawdziwa włoska pizza, która wywodzi się z dania biedniejszej części włoskiego społeczeństwa, taka bogata nie jest. Wręcz przeciwnie. Im mniej składników tym lepiej. W Neapolu zamawiając prosciutto, czyli pizzę z szynką otrzymywałam aromatyczny placek o średnicy… powiedzmy dużego płaskiego talerza i na nim może 3, góra 4 plasterki szynki. Była przy tym mega pyszna, bo ser mozzarella oraz sos pomidorowy robiły robotę. Trudno się zatem dziwić, że domowa pizza neapolitańska w wydaniu z Goudą, Morskim czy Edamskim nie smakuje jak pierwowzór.

Wreszcie mąka. Ta najpopularniejsza pszenna, jaką kupujemy w sklepie na codzień jest typu 450 lub 500, a do pizzy powinna być użyta włoska mąka 00.

Ważne co, ale i jak

Zatem naprawdę jeśli chcesz spróbować zrobić taką pizzę w domu (a przepis zapodam niżej, jeszcze chwila cierpliwości), to zapomnij, że uda Ci się to z wykorzystaniem takich zamienników.

Kolejna rzecz to, że nawet mając tę oryginalną mozzarellę, przecież trzeba wiedzieć co z czym zmieszać, jakie zastosować proporcje itd. Weźmy taki sos. Niby pomidory, szczypta przypraw i gotowe. Jedni praktykują mieszankę ziół, inni np. tylko bazylię lub oregano. Mężuś jest fanem tego ostatniego, przy czym tak, jak wspominałam wcześniej, istotną rolę odgrywają pomidory. Mogą być świeże albo z puszki.

Temperatura i długość pieczenia

No ok, wracam do początkowej myśli o piekarniku. Rzadko spotyka się piekarniki, które możemy nagrzać do 400-500 st. C. Zazwyczaj jest to 240-260. No to jak tu równać do dużych pieców opalanych drewnem. Większość przepisów na pizzę nakazuje wstawienie placka do 180 st. C. Mężuś postanowił zadziałać w myśl zasady, że przepisy są po to, aby je łamać. W ten sposób pizzę pieczemy 6 minut w temperaturze 240 st. C. Taki zabieg przy cieniutkim cieście oraz małej ilości dodatków sprawia, że naprawdę zbliżyliśmy się smakowo do tej zapamiętanej z południa Włoch. Oczywiście domowa pizza neapolitańska nigdy nie będzie taką jak ta w Neapolu, ale zawsze to coś.

Przepis na pizzę

Składniki na ciasto (orientacyjnie, bo my już na oko robimy):

  • mąka pszenna 00 – 300g
  • drożdże 20 g
  • cukier – czubek łyżeczki
  • woda – szklanka, może półtora
  • oliwa z oliwek – łyżka stołowa
  • pieprz i sól

Składniki na sos:

  • puszka pomidorów krojonych
  • czubata łyżeczka oregano
  • pieprz i sól

Przygotowanie:
Zagniatamy ciasto drożdżowe, czyli po kolei. Mąkę przesiewamy przez sito do miski. Dodajemy oliwę, pieprz, sól. W szklance z wodą dodajemy cukru oraz drożdże, aby się skubańce aktywowały i następnie dodajemy to również do mąki. Zaczynamy mieszać składniki, by po chwili móc już ugniatać ciasto. Wymaga ono nieco wysiłku, przy tym przykleja się do dłoni. Zasada jednak jest prosta. Ugniatamy, póki ciasto samo nie przestanie się kleić do rąk. Można się nieco wesprzeć mąką, dosypując ją do miski, ale nie przesadźcie.

Gotowe ciasto powinno być sprężyste. Uformujcie z niego kulę, schowajcie do miski, przykryjcie bawełnianą szmatką oraz schowajcie w jakieś ciemne, ciepłe miejsce. Wystarczy na godzinę.

Po tym czasie ciasto powinno już wyrosnąć, więc rozkładamy je na blaszce. Możesz zagrać prawdziwego pizzaiolo i uformować je ręcznie, ryzykując np. że zaczniesz świrować i w efekcie przyklei się do sufitu. W drugą stronę może lepiej użyć wałka. To nieco nie po włosku, ale ciii.

No to teraz przydałoby się zrobić sos. Pomidory wrzuć do niewielkiego garnka, nieco je podgrzej, wtedy robią się jeszcze bardziej miękkie oraz puszczają soki. Zdejmij z kuchenki, dodaj oregano i przyprawy, wymieszaj. Właściwie sos w ten sposób jest gotowy, ale można jeszcze potraktować go blenderem.

Sosem pokrywamy placek, kładziemy plastry mozzarelli, na to np. kilka oliwek, dwa plasterki szynki oraz kilka plasterków cukinii. Do piekarnika tak jak pisałam na 6 minut w temperaturze 240 st. C. Smacznego.